Należy założyć, że każdy klient żyje w nieinercjalnym układzie odniesienia, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje. Założenie to pozwala na zrozumienie często występowanego zakrzywienia czasoprzestrzeni, którego zasady ustala klient. Dzięki temu możemy na własnej skórze przetestować łączenie dwóch punktów w czasoprzestrzeni (1. początek pracy / 2. zrealizowanie projektu) jak najmniejszym odcinkiem.
Teoria zakrzywienia czasoprzestrzeni często opisywana jest jako zgięcie dywanu (odpowiednik naszej linii czasu) tak, by dwa końce były jak najbliżej siebie. I tak, jeśli ustalisz z klientem, że projekt zajmie Ci 3 miesiące – nie zdziw się jeśli po miesiącu dowiesz się, że zostały Ci 2 tygodnie. To niesamowite przeżycie wzbogaci Cię o doznania, o których będziesz opowiadać jeszcze swoim wnukom. Pamiętaj jednak, że to działa tylko w jedną stronę – dywan tylko zginamy, nigdy nie wydłużamy. A po realizacji już za cholerę na niego nie wejdziesz, a tym bardziej nie pochwalisz się nim w portfolio.

Zapomniałeś jeszcze dodać, że okres oczekiwania na zapłatę jest tym dłuższy im krótsza była linia czasu łącząca oba punktu w czasoprzestrzeni o których wspomniałeś (1. początek pracy / 2. zrealizowanie projektu)
@Piotr – to chyba poruszę następnym razem
A to bardzo proste – wystarczy model dywanowy rozszerzyć o kolejny wymiar – czas od zakończenia pracy do otrzymania zapłaty łączy prosta o długości odpowiadającej odległości maksimum garba dywanu powstałego przez zakrzywienie od podłogi – co ciekawe bywa, że ta wielkość dąży do nieskończoności, co wskazywało by na istnienie hipotetycznych czarnych dziur w czasoprzestrzeni klienta
Już myślałem, że IE wykończyło autorkę i zrezygnowała z użerania się ze stronami
Ja ostatnio miałem podobną sytuację. Klient zadzwonił wypowiedział takie zdanie (na poważnie!): „Mieliśmy pewne opóźnienia, więc materiały, które mieliście dostać w zeszły piątek, dostaniecie w przyszły czwartek. Nie zmienia to jednak zapisanego w umowie terminu dostarczenia pracy (również przyszły czwartek).” A potem zupełnie na poważnie powiedział, że chce zerwać umowę ze względu na niedotrzymanie terminu
Pisanie o złych klientach jest strasznie zeszłoroczne. Teraz pisze się o dobrych klientach, tylko jakoś materiału brak…
@krzysiek wszyscy klienci którzy płacą kasę są dobrzy
@kasia zgodnie z prozba nawalam posty u siebie … nadążysz?
a są firmy które się chwalą że robią 4 serwisy produktowe w tydzień i są lepsi jakościowo od artagence, wiec nie histeryzujcie tylko do roboty
@misz – nie nadążam, w końcu mam projekty
U mnie jest odwrotnie. Termin realizacji jest maksymalnie skracany na początku projektu. Im bliżej końca tym klient się mniej nim interesuje. Czas oczekiwania na ostateczne kosmetyczne uwagi = 3 x pierwotny termin realizacji projektu.
Sprawa płatności za projekty to zupełnie inna historia. Trzeba tłumaczyć się z każdej faktury. Niezależnie od tego czy jej wartość to 90 zł czy 5000. Oczywiście w terminie zostanie uregulowanych tylko kilka procent z nich. Reszta dopiero po 5 e-mailach oraz 7 telefonach. Dla mnie upokarzające jest upominanie się o swoje pieniądze.
ktoś kiedyć powiedział że termin płatności jest wprost proporcjonalny do terminu realizacji
płatność podciąga się pod teorię prucia dywanu – im dywan bardziej utkany, tym nitka czasu, oddzielająca moment oddania od momentu zapłaty, dłuższa. proste
jest też parę historii o developerach którzy z dwutygodniowego zlecenia robią półroczną robote…”Już to będzie”, “Jeszcze coś wynikło, ale mam już pomysł”, “To bardzo prostę, robiliśmy już takie rzeczy”