Część druga cyklu edukacyjnego pozwalającego na szybkie oszacowanie szans na przetrwanie w projekcie.
3. Konsultant
Ma stałą umowę z Cinema-City i po każdorazowym dostarczeniu projektu ogląda go w sali kinowej, powiększając każdy fragment tak, że szerokość strony obejmuje 10 szerokości ekranu. Studiując wszystkie fragmenty nierzadko pociętego już szablonu dzwoni po rodzinę i znajomych by wszyscy mogli brać czynny udział w tym wielkim wydarzeniu. Gdzieś między nachosami i popcornem wysyła smsa za każdym razem, gdy ktoś zwróci na jakiś element uwagę.
Logo bardziej na lewo
Albo na prawo
Nie, na lewo będzie lepiej
Albo zróbmy tak, że logo pojawia się po najechaniu w to miejsce, żonie by się tak podobało
Co ma z tego Cinema-City? Też może wtrącić swoje uwagi.
Po czym poznać: Pszystkie podesłane poprawki wykluczają się wzajemnie, a Ty musisz wyciągać średnią, przez co ostatecznie nikogo nie zadowolisz.
Rada: Pogrupuj poprawki w logiczne zbiory, do każdego stwórz inną odsłonę grafiki i na koniec sfakturuj każdą. Jeśli uwagi podsyła stryjek, żona, kolega i pani Jolka, która akurat tamtędy przechodziła, to niech każdy ma swoją stronę i wszyscy będą zadowoleni.
4. Sokole Oko
Ocierając nosem o ekran z idealną precyzją jest w stanie określić jakie zmiany należy nanieść. Zakres przesuwania elementów nie przekracza 3px, a zmiana kolorystyki zazwyczaj jest tak subtelna, że większość monitorów nie będzie w stanie wyświetlić wnoszącego nową jakość koloru.
Po czym poznać: Zbiór uwag jest zazwyczaj podzielony na kolejne tomy, a po naniesieniu wszystkich poprawek zarówno grafik jak i koder nie są w stanie stwierdzić różnicy.
Rada: Nie ma ucieczki, rób co mówi!
Ciąg dalszy prawdopodobnie nastąpi.
A ciąg wcześniejszy znajduje się tutaj:

Myślę, że z tego wyszedłby bardzo dobrze sprzedający się poradnik w wersji broszurki dla nowo zatrudnianych w agencjach, nie pracujących wcześniej w branży ludzi
Takim klientem w stylu „Sokole oko” to sam bym był
Zapomniałaś dodać, że Sokole Oko widzi od razu czy grafika ma szerokość 1031px czy tylko 1029
I to na pewno są ludzie po Politechnice, oni rozpoznają 48 bitową paletę kolorystyczną
Mama to samo czizes, czy Ci wszyscy zleceniodwcy, są z jednego źródła. Argument „Podobało by się żonie” lub „Podobało by się prezesowi” to mnie zabija.
Cykl (2 członowy
) ogólnie słaby, ale co zrobić, nie każdemu Bóg podrzucił drugi talent
.
Pamiętaj, że gdyby nie ci upierdliwcy, nie miałbyś co robić. No i zawsze można przecież kopać rowy, tam nie spotkasz takich problemów. Więcej luzu
@koperek i przecinek – no Ty to na pewno nie jesteś ani grafikiem ani designerem, a jak jesteś to hobbystą nie mającym styczności z żywym klientem, inaczej nie nasmarował byś tego posta wierz mi. Ja łączę się w bólu z autorem bo znam takich klientów z autopsji
kropek i przecinek może być też klientem który pierwszy raz się dowiedział żę w dupie był i gówno widział.
bo tu nie chodzi o to że ktoś ma poprawki, tylko chodzi o to że jak się na czymś nie zna to się nie powinno udawać że jest inaczej. do Polski nie dotarły jeszcze standardy z zachodu. tam zleca się zadanie agencji, albo freelancerowi, bo oni się na tym znają. a u nas zleca się dlatego że prezes nie ma teraz czasu, bo sam przecież zrobił by lepiej. i potem wychodzą potworki. szefowa marketingu jednej z naprawde dużych firm zlekceważyła wynik badań grup fokusowych, bo ona lubi beżowy, a to że klienton jej firmy nie to już inna sprawa…ręce opadają. ale kiedyś pracowałem dla największego browaru w polsce (nazwy tej kompanii nie podam
i poprawki przychodziły masakrycznie dokładne i profesjonalne. i mimo że mnie krew zalewała przesuwając coś o pixel na etykiecie, to wiedziałem że kolesie wiedzą o czym mówią.
Kropek i przecinek to ewidentnie klient, albo product manager :] zabolało, co nie?
Btw… we want moar! kiedy nowe odcinki?
Właśnie, właśnie, kiedy będzie coś nowego?
trochę podobny artykuł przypomniał mi się po przeczytaniu opisu klientów:]
może i wam się spodoba
http://www.wakeuplater.com/freelance-lessons/10-absolute-nos-for-freelancers.aspx
:]
Ja miałem ostatnio ciekawą przygodę. Przyszły poprawki do projektu od Pana X z pewnej firmy, zrobiłem, odsyłam. Tydzień ciszy… w końcu już nie mogłem dalej czekać i zwracam się z uprzejmą prośbą o zatwierdzenie poprawek. W odpowiedzi dostaję listę poprawek od Pana Y z tej samej firmy, które to poprawki są w rzeczywistości poprawkami poprawek Pana X
I historia zatacza koło.