Urlop
Nic nie piszę gdyż jak każdy właściciel firmy czy też grafik jestem na urlopie i smażę się na piasku, sącze drinki z palemką i gdy tylko się obudzę mam mnóstwo roboty, bo ludzie wracają z prawdziwych wakacji.
Należy założyć, że każdy klient żyje w nieinercjalnym układzie odniesienia, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje. Założenie to pozwala na zrozumienie często występowanego zakrzywienia czasoprzestrzeni, którego zasady ustala klient. Dzięki temu możemy na własnej skórze przetestować łączenie dwóch punktów w czasoprzestrzeni (1. początek pracy / 2. zrealizowanie projektu) jak najmniejszym odcinkiem.
Nic nie piszę gdyż jak każdy właściciel firmy czy też grafik jestem na urlopie i smażę się na piasku, sącze drinki z palemką i gdy tylko się obudzę mam mnóstwo roboty, bo ludzie wracają z prawdziwych wakacji.
Część druga cyklu edukacyjnego pozwalającego na szybkie oszacowanie szans na przetrwanie w projekcie.
Ma stałą umowę z Cinema-City i po każdorazowym dostarczeniu projektu ogląda go w sali kinowej, powiększając każdy fragment tak, że szerokość strony obejmuje 10 szerokości ekranu. Studiując wszystkie fragmenty nierzadko pociętego już szablonu dzwoni po rodzinę i znajomych by wszyscy mogli brać czynny udział w tym wielkim wydarzeniu. Gdzieś między nachosami i popcornem wysyła smsa za każdym razem, gdy ktoś zwróci na jakiś element uwagę.
Logo bardziej na lewo
Albo na prawo
Nie, na lewo będzie lepiej
Albo zróbmy tak, że logo pojawia się po najechaniu w to miejsce, żonie by się tak podobało
Co ma z tego Cinema-City? Też może wtrącić swoje uwagi.
Po czym poznać: Pszystkie podesłane poprawki wykluczają się wzajemnie, a Ty musisz wyciągać średnią, przez co ostatecznie nikogo nie zadowolisz.
Rada: Pogrupuj poprawki w logiczne zbiory, do każdego stwórz inną odsłonę grafiki i na koniec sfakturuj każdą. Jeśli uwagi podsyła stryjek, żona, kolega i pani Jolka, która akurat tamtędy przechodziła, to niech każdy ma swoją stronę i wszyscy będą zadowoleni.
Ocierając nosem o ekran z idealną precyzją jest w stanie określić jakie zmiany należy nanieść. Zakres przesuwania elementów nie przekracza 3px, a zmiana kolorystyki zazwyczaj jest tak subtelna, że większość monitorów nie będzie w stanie wyświetlić wnoszącego nową jakość koloru.
Po czym poznać: Zbiór uwag jest zazwyczaj podzielony na kolejne tomy, a po naniesieniu wszystkich poprawek zarówno grafik jak i koder nie są w stanie stwierdzić różnicy.
Rada: Nie ma ucieczki, rób co mówi!
Ciąg dalszy prawdopodobnie nastąpi.
A ciąg wcześniejszy znajduje się tutaj:
Trzeba przesunąć górną ikonkę o 2px w lewo
przesunęłam
Trzeba zmienić kolor na jakiś taki żywszy
zmieniłam
Trzeba pomyśleć nad wielkościami poszczególnych napisów, tytułów, itp. I odległościami pomiędzy nimi.
pomyślałam
Klient najlepiej wie, co dla niego jest ważne. Ważny jest kontakt, hasło firmy, oferta, newsletter i to, że pakowaniem paczek zajmuje się pani Maria i wykonuje ona swój zawód w jednej z 40 filii firmy znajdującej się w Kaczkowie Górnym. Dlatego to wszystko powinno znaleźć się na stronie głównej jednocześnie zmuszając do refleksji o sensie tworzenia jakiekolwiek podstrony.
Jeśli webdesigner przeszedł szkolenie z zakresu tworzenia multimedialnej choinki nie powinien mieć większych problemów z załadowaniem wszystkiego na stronę główną.
Zaraz po wysłaniu pierwszej propozycji przychodzi ten moment, w którym klient zaznacza co jest ważne a co ważniejsze (oczywiście dla niego, nie dla jego potencjalnych klientów, a z pewnością już nie dla użytkownika, który ma takie widzimisie aby wygodnie poruszać się po stronie). Wtedy też okazuje się, że wszystko jest ważne i wszystko należałoby wyróżnić. Jeśli myślałeś, że Twoja multimedialna choinka jest wystarczająco tandetna z aniołkami i sopelkami, poczekaj, aż zobaczysz ją po poprawkach, gdy do każdego aniołka trzeba będzie dorzucić ciasteczko, gołębia, trochę włosów anielskich i mrygające światełko w kształcie serduszka. Co lepsze – to wszystko popełnisz własnymi rękoma.
Opiekuńczy klient nie zostawi Cię samego ze swoimi poprawkami. Podpowie Ci jak należałoby wyróżnić te elementy, bo przecież samego słowa “wyróżnić” możesz nie zrozumieć, jesteś przecież artystą. Zaraz koło ramek, cieni i (tu cytat) gradientu do rastra (???) królują 3 główne, uwielbiane wszędzie sposoby.
powiększyć
dać boldem
dać na czerwono
I to niezależnie od layoutu – na pewno gdy wszystko powiększymy, zboldujemy i zrobimy na czerwono – potencjalny użytkownik szybciej znajdzie potrzebne mu informacje.
Zaraz zaraz… ale jeśli on będzie musiał przewinąć stronę, by zobaczyć ważną stopkę? I tu klient ma gotowe rozwiązanie wyciągnięte z podręcznika dla przezornych i ubezpieczonych klientów.
ścieśnić wszystko
No, nareszcie – wszystko widać, kontakt wchodzi na menu, dzięki czemu użytkownik nie musi zbytnio latać myszką i te najważniejsze elementy (90% strony) mamy na czerwono.
Z życia grafika…
Reszta świetnych rysunków do obejrzenia pod ZUCH próbuje rysować

Jeszcze przed rozpoczęciem przedstawienia, gdy nie wszyscy zajęli swoje miejsca, pojawia się pierwsza uwaga. Niewinne przesunięcia, zmiany kolorów, lekka zmiana kształtu, kilka muśnięć strony głównej. Poprawiasz, oddajesz i możesz spokojnie usiąść, nasypać sobie popcornu i czekać na rozwój wydarzeń.
W pierwszy akcie projekt otrzymuje klient. Wstępnie jest zadowolony, potrzeba tylko kilku poprawek. Niewinne przesunięcia, zmiany kolorów, lekka zmiana kształtu. Zajmuje Ci to już trochę więcej czasu, bo klient dołożył do grafiki filozofię. Gdy już wygooglowałeś i wydaję Ci się, że wiesz o co chodzi, nauczony doświadczeniem robisz zupełnie odwrotnie i to był strzał w dziesiątkę. Możesz zabierać się za podstrony.
Po oddaniu podstron czekają Cię przesunięcia, zmiany kolorów, lekka zmiana kształtu. Niestety klient jest samotną kobietą spędzającą weekendy na oglądaniu projektów, dlatego w poniedziałek czekają Cię poprawki do strony głównej, mające ogromny wpływ na wszystkie, wykonane już podstrony.
Akt drugi – nanosisz wszystkie zmiany na podstrony. W tym czasie niestety pada, klientka nie może wybrać się na spacer ani na zakupy, dlatego patrzy w projekty…
Akt dziesiąty – Gdy już nauczyłeś się nanosić poprawki w tak szybkim tempie, by klient nie zdążył pomyśleć nad następnymi, projekty zostają ostatecznie zatwierdzone. Wtedy właśnie dowiadujesz się, że muszą jeszcze spotkać się z Dyrektorem Artystycznym firmy klienta.
…
Akt dwudziesty – Otwierasz szampana, kupujesz truskawki a na środek pokoju przynosisz nadmuchiwany basenik wypełniony wodą, zaczynasz świętować zakończenie projektu. Wtedy przychodzi mail gratulacyjny:
Projekt nareszcie zakończony! Może iść do Prezesa!
Modląc się, by Prezes nie miał żony, robisz niewinne przesunięcia, zmiany kolorów i lekkie zmiany kształtu. Ah, no i jeszcze zmieniamy czcionkę na każdej podstronie, bo tamta nie była fajna.
Mechanik też ma swoich klientów… I chociaż cennik dotyczy warsztatu, wygląda niepokojąco znajomo.
Usługa normalna = cena 100%
Usługa, gdy klient patrzy na pracę mechanika = dopłata +50%
Usługa, gdy klient patrzy na pracę mechanika i komentuje = dopłata +100%
Usługa gdy klient patrzy na pracę mechanika i w dodatku twierdzi, że wie lepiej = dopłata + 200%
Usługa gdy klient patrzy na pracę mechanika i próbuje mu pomagać = dopłata + 300%

W życiu każdego blogera pojawia się okres, w którym nie ma na blogowanie czasu. Obowiązkowo o tym fakcie należy zablogować, by blog miał swoją rację bytu. Dlatego właśnie wynurzę się z prywatą i przeproszę Waszą gromadkę (bo z tego co czytałam tak się właśnie robi) za brak wpisów.
Wyprowadziłam się poza miasto – tam, gdzie klienci nie powiem czym szczekają. Jest tu pięknie, jest czym oddychać a i balkon dali. Parking tylko taki usability niefriendly. Natomiast brak staruszek karmiących gołębie na osiedlu, tiry nie przejeżdżają pod oknem i nie zagłuszają mi rozmów o poprawkach, a sąsiedzi pląsają uśmiechnięci.
Może mniej się stresuję, mniej denerwuję.
Może już nie będę miała o czym pisać…
Kolega (stary, dobry, używany ale sprawny) zasugerował, by wrócić do poprzedniego mieszkania i nagrać odgłosy przejeżdżających tirów, gruchających gołębi i dopełniających tę szopkę “kurwa maci” zaokiennych. Jak się do ciszy i spokoju nie przyzwyczaję – tak trzeba będzie zrobić.
Kreatywność jest już stałym elementem polskiej edukacji. Zmiany w maturze, egzaminach gimnazjalnych oraz wstępnych na studia opierają się na średniej oraz punktach, co w znaczny sposób przyczyniło się do rozwoju innowacyjności w Polsce. Jej przejawem niewątpliwie są ostatnie fale zleceń na kopie serwisów. Nawet gdyby w jakiś sposób Czarnobyl wpłynął na moją fizjonomię to nie wyliczyłabym wszystkich próśb o wycenę klona podbij.pl na palcach moich rąk. Skoro już coś działa i zarabia, to po co pakować się w coś nieznanego, skoro wystarczy zamówić klon.
Biorąc pod uwagę jakość nowopowstałych serwisów bazujących na podbij.pl zakładam, że tej zimy studenci i licealiści mieli sporo roboty.
Gdy jeszcze pracowałam na etacie szef załatwił klientkę, która musiała mieć klon intymnie.com. Szczwana bestia – jak zrobimy print screena z intymnie to na pewno mniej zapłaci! O ile w ogóle! Podmienić logo i tyle. Sugerowałam szefowi, żeby do cennika dorzucić kategorię “plagiat”. Niestety nie zgodził się.
Nic jednak nie przebije zlecenia, którego treść niewątpliwie była poprzedzona długimi obliczeniami. Możliwe, że w ruch poszły nawet wykresy opłacalności.
Z załączonych zdjęć trzeba usunąć watermarki
Biorąc pod uwagę fakt, że zdjęcie w załączonej rozdzielczości nie kosztowałoby więcej niż dolara zastanawiam się ile musi brać freelancer, żeby był konkurencyjny. Szczególnie, że do kalkulacji trzeba dodać wieczne potępienie, spalenie się w piekle i koszt leczenia w przypadku postępujących wyrzutów sumienia.
Tu kreatywność klienta pozytywnie mnie zaskoczyła. Jednak da się jeszcze zaskoczyć, wymyślić coś niestandardowego, nieszablonowego. I jaki sprytny, nie napisał “proszę ukraść te fotki”. Owinął to w takie sformułowanie, z którego tylko doświadczone, wytrawne oko grafika wyłuska prawdę!
© Copyright poprawki.com. All rights reserved.
Designed by FTL Wordpress Themes brought to you by Smashing Magazine